To nie tylko „pigułka gwałtu”. Jak naprawdę odurza się ludzi i dlaczego ten problem dotyczy nas wszystkich
Kiedy słyszymy historię o odurzeniu w klubie, często myślimy: „To mnie nie dotyczy.”
Przecież jestem ostrożna, przecież pilnuję swojego drinka, przecież wychodzę ze znajomymi. Przecież takie rzeczy zdarzają się gdzieś indziej i komuś innemu.
Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. Bo problem nie zaczyna się od tajemniczej substancji wrzuconej do szklanki, często zaczyna się dużo wcześniej.
Od kultury, która zachęca do picia, od presji grupy, od bagatelizowania własnych przeczuć, od przekonania, że „jakoś to będzie”.
I właśnie dlatego rozmowa o odurzaniu nie jest rozmową wyłącznie o klubach. To rozmowa o bezpieczeństwie, o granicach, o odpowiedzialności. I o tym, jak traktujemy drugiego człowieka.
To nie substancja jest problemem. Problemem jest człowiek, który chce wykorzystać drugiego człowieka.
W debacie publicznej często skupiamy się na nazwach substancji.
GHB, GBL, ketamina, leki uspokajające, leki nasenne, benzodiazepiny.
To ważne informacje i warto wiedzieć, że takie substancje istnieją i mogą być wykorzystywane do odurzania ludzi. Jednak najważniejszy element całej układanki pozostaje niezmienny.
Ktoś świadomie odbiera drugiej osobie możliwość podejmowania decyzji. Ktoś chce, aby człowiek stracił czujność, pamięć, zdolność oceny sytuacji lub możliwość obrony.
Substancja jest tylko narzędziem, tak samo jak narzędziem może być alkohol.
Alkohol – najbardziej społecznie akceptowany środek odurzający
To część rozmowy, której często unikamy. Gdy słyszymy o odurzeniu, myślimy o nielegalnych substancjach. Tymczasem alkohol od lat pozostaje jednym z najczęściej wykorzystywanych środków do przekraczania cudzych granic.
Nie dlatego, że sam w sobie jest zły, ale dlatego, że zmienia sposób funkcjonowania człowieka. Obniża czujność, osłabia zdolność oceny sytuacji, pogarsza refleks i zwiększa podatność na manipulację.
Wystarczy spojrzeć na kulturę imprezową: „Jeszcze jednego", „Nie przesadzaj”, „Ze mną się nie napijesz?”, „Przecież nic ci nie będzie.”
Dla wielu osób brzmi to niewinnie, ale czasami właśnie w ten sposób zaczyna się utrata kontroli. Nie potrzeba żadnego proszku wsypanego do drinka, czasem wystarczy presja otoczenia i kilka kieliszków więcej.
Paradoksalnie największym zagrożeniem często nie są tajemnicze substancje rodem z filmów sensacyjnych. Największym zagrożeniem bywa coś, co stoi legalnie na barze i jest społecznie akceptowane – alkohol.
To właśnie on najczęściej odbiera ludziom zdolność oceny sytuacji, osłabia czujność, zaburza pamięć i sprawia, że stajemy się bardziej podatni na manipulację.
Jakie sygnały powinny wzbudzić czujność?
Objawy odurzenia mogą przypominać zwykłe upojenie alkoholowe, dlatego tak łatwo je przeoczyć.
Szczególną uwagę powinny zwrócić sytuacje, gdy:
objawy pojawiają się bardzo szybko,
osoba wypiła niewiele, a zachowuje się jak po wielogodzinnej imprezie,
pojawiają się luki w pamięci,
dochodzi do nagłej utraty kontaktu,
występują problemy z utrzymaniem równowagi,
pojawia się silna senność lub dezorientacja.
To nie musi oznaczać odurzenia, ale zawsze powinno skłonić do ostrożności.
Plaster, ukłucie igłą czy drink? Fakty i mity
W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się ostrzeżenia o nowych metodach odurzania. Raz są to tajemnicze plastry, innym razem ukłucia igłą podczas koncertów lub imprez.
Tematy te budzą ogromne emocje i trudno się dziwić. Wizja utraty kontroli nad własnym ciałem jest dla większości ludzi przerażająca.
Warto jednak oddzielić fakty od internetowych legend.
W różnych krajach rzeczywiście zgłaszano przypadki nagłych ukłuć igłą podczas imprez masowych. U części osób stwierdzano ślady wkłucia. W wielu przypadkach nie udało się jednak jednoznacznie potwierdzić obecności substancji odurzających.
Nie oznacza to, że takie sytuacje nie mogą się zdarzyć. Pokazuje jednak, że rzeczywistość jest bardziej złożona niż sugerują sensacyjne nagłówki.
Podobnie wygląda sprawa tzw. „plastrów gwałtu”. Większość substancji działających przez skórę potrzebuje wielu godzin, aby osiągnąć odpowiednie stężenie w organizmie.
Błyskawiczna utrata świadomości po kilku sekundach kontaktu ze skórą jest z punktu widzenia farmakologii mało prawdopodobna.
Nie oznacza to jednak, że należy ignorować niepokojące objawy. Jeżeli coś wydaje się niepokojące, warto potraktować to poważnie i poszukać pomocy.
„Może to moja wina?”
To jedno z najbardziej bolesnych zdań, które pojawia się po takich sytuacjach.
„Po co tam poszłam?”, „Po co wypiłam?”, „Po co zaufałam?”, „Może przesadzam?”, „Może po prostu nie pamiętam?”
Wiele osób zaczyna obwiniać samych siebie i próbuje znaleźć własny błąd. Próbuje odzyskać poczucie kontroli.
Ale odpowiedzialność za przemoc zawsze ponosi sprawca. Nie osoba, która zaufała. Nie osoba, która poszła na imprezę ,nie osoba, która wypiła drinka.
Dlaczego ofiary często milczą?
Bo się boją, bo się wstydzą, bo nie są pewne własnych wspomnień, bo obawiają się oceniania. Bo nie chcą usłyszeć:
„Na pewno?”, „A ile wypiłaś?”, „Może przesadzasz?”
I właśnie dlatego wiele takich historii nigdy nie trafia do statystyk. Nie dlatego, że ich nie było. Dlatego, że nikt o nich nie usłyszał.
„Przecież nic takiego się nie stało”
Jednym z największych problemów nie jest samo odurzenie. Jest nim to, jak często próbujemy je sobie wytłumaczyć.
„Byłam zmęczona.” ,„Za mało jadłam.”, „Za dużo wypiłam.”, „Pewnie przesadzam.” ,„Nie chcę robić afery.” Ludzki umysł nie lubi luk.
Jeżeli czegoś nie pamiętamy, często próbujemy dopisać logiczne wyjaśnienie. Czasami bronimy innych bardziej niż samych siebie, a przecież zdrowa ostrożność nie jest przesadą. Jeżeli coś wydaje się niepokojące, warto zaufać własnej intuicji.
Uważajmy nie tylko na siebie
Większość porad dotyczących bezpieczeństwa skupia się na pytaniu: „Jak chronić siebie?”
To ważne pytanie, ale może warto zadać jeszcze jedno.
„Jak chronić innych?” Może obok Ciebie stoi osoba, która nagle przestała kontaktować. Może ktoś wygląda na zagubionego, może ktoś potrzebuje tylko prostego pytania:
„Wszystko w porządku?” Nie uratujemy całego świata. Ale czasami jedno zainteresowanie drugim człowiekiem może zmienić bardzo wiele.
To nie jest temat tylko dla kobiet
Choć kobiety częściej padają ofiarą przestępstw seksualnych związanych z odurzeniem, problem nie dotyczy wyłącznie ich. Mężczyźni również bywają odurzani.
Padają ofiarą kradzieży, przemocy, oszustw i manipulacji. Milczą jeszcze częściej niż kobiety, bo wstydzą się przyznać do utraty kontroli. Substancje nie wybierają płci. Odbierają zdolność podejmowania świadomych decyzji każdemu człowiekowi.
Rozmowa, której wielu rodziców nigdy nie odbyło ze swoimi dziećmi
Większość rodziców rozmawia z dziećmi o przechodzeniu przez ulicę, o pasach bezpieczeństwa, o nieznajomych. Ale ilu rodziców powiedziało swojemu nastoletniemu lub dorosłemu dziecku:
„Jeżeli kiedykolwiek znajdziesz się w sytuacji, która Cię przestraszy, możesz do mnie zadzwonić o każdej porze dnia i nocy. Nie będę najpierw krzyczeć. Najpierw pomogę.”
To zdanie może być warte więcej niż wszystkie zakazy świata, bo ludzie popełniają błędy. Nastolatkowie eksperymentują, uczą się życia i nie da się tego zatrzymać. Można jednak stworzyć przestrzeń, w której nie będą bali się prosić o pomoc.
Największym antidotum jest świadomość
Nie piszę tego tekstu po to, żeby kogokolwiek przestraszyć i nie chcę, żeby młodzi ludzie bali się wychodzić z domu. Nie chcę, żeby rodzice żyli w ciągłym lęku. Chcę czegoś zupełnie innego.
Chcę, żebyśmy przestali wierzyć, że takie historie zdarzają się tylko komuś innemu, bo bezpieczeństwo nie zaczyna się od alarmów, kamer i zakazów. Bezpieczeństwo zaczyna się od świadomości, od wiedzy, od odwagi, by reagować. Od rozmów, które czasami są niewygodne, ale mogą ochronić kogoś przed cierpieniem.
Najgroźniejsza nie jest substancja, najgroźniejszy jest moment, w którym ktoś postanawia wykorzystać cudzą bezradność. I właśnie dlatego warto o tym rozmawiać.
Nie wtedy, gdy jest już za późno. Tylko tu i teraz.
Ten materiał powstał w celach edukacyjnych i ma zachęcać do refleksji oraz zwiększania świadomości. Jeśli Ty lub ktoś z Twoich bliskich znalazł się w sytuacji zagrażającej zdrowiu lub bezpieczeństwu, skorzystaj z pomocy medycznej, psychologicznej lub prawnej.


